Logo Midrasza


  Początki Hollywood: marzenie o raju
Konrad J. Zarębski

 
"Hollywood jest spełnieniem marzeń Żydów i tragedią innych" - w wypowiedzi F. Scotta Fitzgeralda pobrzmiewa podziw i gorycz zarazem. Podziw dla nacji, która zadecydowała o potędze kina, czyniąc zeń nie tylko instrument rozrywki, ale i świadectwo czasów i ludzi. Gorycz wynika natomiast z faktu, że nikt inny w chwili narodzin filmu nie docenił jego ogromnych możliwości. Wynalazcy kinematografu dostrzegali w kinie rodzaj zabawki, zdolnej przykuć uwagę publiczności na ledwie kilka sezonów, ale też niewykluczone, że traktowali swój wynalazek jako efekt uboczny prac nad telegrafem do przekazywania obrazów - idei, z której narodziła się telewizja. Tak czy inaczej film uważany był za coś pośledniejszego, niegodnego zainteresowania ludzi wykształconych, należących do społecznych elit. Takie rozumowanie automatycznie spychało kino do poziomu tandety, drobnej przedsiębiorczości bez perspektyw na duże zyski. W ten sposób była to niemal jedyna - obok handlu - dziedzina gospodarki otwarta dla emigrantów. Ale i to nie od razu.

Wojna z Edisonem

Za moment narodzin kina przyjmuje się datę pierwszego publicznego pokazu kinematografu braci Lumiřre, 28 grudnia 1895 roku. Tymczasem w chwili, gdy bracia Lumiřre pokazywali swoje filmiki w Grand Cafe, w Stanach Zjednoczonych film był wcale prężną dziedziną - jeszcze nie przemysłu, ale rozrywki. Thomas Alva Edison zaprezentował swoją kamerę, kinetograf, oraz wyświetlający filmy kinetoskop już w roku 1891. Jego urządzenie pozwalało na oglądanie ruchomego obrazu przez minutę na ekranie wielkości pudełka od zapałek. Dwa lata później William K.L. Dickson, asystent Edisona, zbudował pierwsze studio filmowe i rozpoczął realizację filmów fabularnych, które wyświetlano w salonach kinetoskopów. Dośćnieoczekiwanie kinetoskop stał się niezwykle popularną rozrywką. Przede wszystkim dlatego że dawał złudzenie uczestniczenia w dalekiej podróży bądź odbycia wizyty w teatrze, gdzie wystawiano komedie lub atrakcyjne, nieraz pikantne, historyjki. Od wynalazku LumiřreŐów kinetoskopy różniły się tylko jednym - brakiem dużego ekranu, co Edison naprawił już w kwietniu 1896 roku. Od tego czasu salony zaczęły przekształcać się w kina.

Skąd się wzięła ta popularność filmu w Stanach Zjednoczonych? Kiedy w Europie kino zaczynało swoją drogę do widza jako atrakcja dla zamożnych - prezentowana z odpowiednim ceremoniałem w teatrach - w Ameryce było od razu powszechnie dostępne. Przed długi czas sale kinowe nazywano nickelodeonami - od pięciocentówki, tyle wszak kosztował bilet. Dla imigrantów, a przecież Ameryka była krajem imigrantów, film był nie tylko jedyną dostępną rozrywką, ale także uniwersalnym kluczem do rozumienia świata. Wczesne filmy musiały obywać się bez dialogu, wypracowując taki język porozumienia z widzem, by przemówić do wszystkich za pośrednictwem obrazu. Ten język filmu, opowiadający bez posługiwania się dialogiem (przecież nie wszyscy widzowie znali język angielski!), pozostał cechą charakterystyczną filmu amerykańskiego po czasy współczesne.

W roku 1908 Edison uzależnił od siebie wszystkie firmy, posługujące się przy produkcji i rozpowszechnianiu filmów opatentowanymi przez niego urządzeniami. Każdy, kto chciał działać na polu kinematografii, musiał uiścićstosowną opłatę, w przeciwnym razie groziła mu plajta. Aby uwolnić się od agentów Edisona, William N. Selig przeniósł produkcję swoich filmów z Chicago do Kalifornii, odkrywając Hollywood. Jego śladem podążył Carl Laemmle, przenosząc swą firmę ze stolicy kina, Nowego Jorku, na Zachodnie Wybrzeże. Z kolei William Fox, właściciel sieci kin, wystąpił do sądu, zarzucając Edisonowi praktyki monopolistyczne. W przewidywaniu przegranej wielki wynalazca wycofał się z rynku filmowego.

Narodziny systemu

Carl Laemmle był niemieckim Żydem, który przybył do Ameryki jako niespełna siedemnastolatek. Po latach, jako dobrze prosperujący kupiec tekstylny z Chicago, swoje oszczędności zainwestował w salę kinową. Gdy okazało się, że poniesione wydatki zwróciły się błyskawicznie, kupił następne kino. Potem doszedł do wniosku, że dla obniżenia kosztów powinien zająć się przygotowywaniem repertuaru dla swoich kin: tak został producentem filmowym. Wyprodukowany przez niego melodramat sensacyjny "Traffic in Souls" (1913) był pierwszy wielkim przebojem w historii kina: kosztował około 5 tys. dolarów, a przyniósł ponad pół miliona. Wcześniej Laemmle nadał nazwiska bezimiennym dotąd (na ekranie) aktorom, nagłaśniając przejęcie Florence Lawrence, gwiazdy Biographu, przez swoją wytwórnię IMP. Z czasem - w 1912 - IMP połączyło się z kilkoma innymi drobnymi producentami i przekształciło w Universal, studio działające do dziś.

William Fox (Wilhelm Fried) pochodził z Węgier, z rodziny żydowsko-niemieckiej, był najstarszym z trzynaściorga dzieci, w Ameryce znalazł się w wieku 9 miesięcy. Mając 12 lat porzucił szkołę i podjął pracę w sklepie odzieżowym. Z czasem otworzył własny sklep tekstylny, a jako 25-latek kupił swoje pierwsze kino, by wkrótce dysponować siecią 15 kin na Brooklynie i Manhattanie. W 1912 przekształcił swoją firmę w Fox Film Company, by kręcić filmy. Jego wynalazkiem był star-system: to on podpisał kontrakt z niejaką Theodosią Goodman i przedstawił ją światu jako Thedę Barę - pierwszego wampa ekranu. Podstawą imperium Foxa była ścisła współpraca wytwórni ze stale poszerzaną siecią kin. W 1935 Fox Film Company połączyło się ze studiem 20th Century. 20th Century Fox istnieje do dziś mimo dwóch bankructw i licznych kryzysów finansowych.

Szczególną wizję kina miał inny węgierski Żyd, Adolph Zukor. W Ameryce wylądował w wieku 16 lat. W 1903, już jako właściciel dobrze prosperującej firmy kuśnierskiej, zaczął inwestować kinoteatry. Szukając dla nich repertuaru, dowiedział się o finansowych kłopotach producenta "Królowej Elżbiety" z Sarą Bernhardt. Zaproponował wsparcie w wysokości 40 tys. dolarów w zamian za prawa do dystrybucji w Ameryce. Nazwisko francuskiej gwiazdy nic wprawdzie nie mówiło publiczności amerykańskich kin, ale Zukor zadbał, by film trafił do właściwego widza. Pierwszy pokaz odbył się w teatrze na Broadwayu - była to pierwsza premiera filmowa. Kiedy odpowiednio promowana "Królowa" przyniosła 100 procent zysku, Zukor postanowił spróbować aktorami amerykańskimi. Zasada famous players in famous plays stała się mottem firmy Famous Players, skupiającej produkcję i dystrybucję filmów. Takie były początki dzisiejszego Paramountu.

Samuel Goldwyn (Szmul Gelbfisz) urodził się w Warszawie, do Ameryki przybył bez grosza, ale dorobił się na handlu rękawiczkami. Do branży filmowej wszedł w roku 1912, nakłaniając swego teścia, Jesse'a Lasky'ego, do produkcji filmowej. Po trzech latach Lasky został wspólnikiem Zukora w Famous Players, zaś Goldwyn założył własną firmę, która połączyła się z Metro Pictures i Louis B. Mayer Productions w sławne studio Metro-Goldwyn-Mayer. Uważany za ekscentryka Goldwyn szybko odszedł z MGM, na nowo próbując produkcji niezależnej, co zresztą stało się rodzinną tradycją.

Louis B. Mayer (Żazar Meir) urodził się w Mińsku na Białorusi, skąd wyemigrował wraz z rodzicami do Kanady, gdzie jego ojciec zajął się handlem złomem. Jego syn pomagał mu w interesach od ukończenia szkoły podstawowej, potem sam założył podobną firmę w Bostonie. Pierwsze kino kupił w 1907 roku, siedem lat później zajął się dystrybucją (zaczynając od "Narodzin narodu" Griffitha). Potem przyszła pora na własną produkcję, a w 1924 jego studio stało się częścią Metro-Goldwyn-Mayer. On sam objął stanowisko wiceprezesa ds. produkcji, stając się jedną z kluczowych postaci branży. W latach 30. i 40. z uposażeniem rzędu 1,25 mln dolarów rocznie był najlepiej zarabiającym Amerykaninem.

Także kariera wywodzących się z Polski braci Warnerów (prawdopodobnie: Werner) zaczęła się od kupienia kina, które dało zatrudnienie czterem braciom. Harry zajął się stroną finansową przedsięwzięcia, Sam zarządzaniem, Albert został skarbnikiem, zaś Jack - szefem produkcji. Pierwsze filmy braci Warnerów powstały w 1912, ale na sukces trzeba było czekać aż 5 lat. Wtedy Warnerowie wybudowali wielkie studio filmowe w Burbank, które do dziś jest siedzibą wytwórni. Równolegle z produkcją filmów bracia poszerzali sieć swoich kin, lecz prawdziwą gwarancją sukcesu okazało się dopiero wprowadzenie dźwięku, co stało się w 1927 roku.

Dziedzictwo

Wprawdzie pierwsze studia filmowe otwarto w Kalifornii w latach 1907-09, ale Hollywood zostało stolicą filmu dopiero po upadku Towarzystwa Patentowego Edisona w 1917 roku. Dlaczego właśnie Hollywood? Powód był prozaiczny: po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny paliwo i surowce szły przede wszystkim na potrzeby przemysłu zbrojeniowego. Węgiel w skutym zimą Nowym Jorku stał się tak drogi, że właścicieli kin i producentów tanich filmów nie stać było na ogrzanie domów... Exodus do Kalifornii był niemal masowy - nowojorskie studia wyludniły się i nikt już nie kręcił westernów w lasach New Jersey.

To, że kinem zajęli się właśnie Żydzi z Europy środkowowschodniej, miało określone reperkusje. W fundamentalnej dla tego tematu pracy Neala Gablera An Empire of Their Own: How the Jews Invented Hollywood autor wskazuje szereg zjawisk, które składają się na obraz amerykańskiego kina. Oto każda z wielkich wytwórni hollywoodzkich kształtowała taką wizję rzeczywistości, jaką mieli jej szefowie - od spraw najbardziej fundamentalnych, jak wyobrażenie relacji międzyludzkich na amerykańskiej prowincji, po kwestie tak ulotne, jak pojmowanie szczęścia przez bohaterów. Antropolog kultury bez trudu odkryje na przykład, że stosunki w westernowych miasteczkach są wzorowane na obyczajowości europejskich sztetli. Według Gablera, przytoczone na wstępie zdanie Fitzgeralda o spełnionym żydowskim marzeniu należy rozumieć jak najbardziej dosłownie. Błękitnookie blondynki w wielkich salonach, otoczone kiczowatym luksusem, wielkie samochody, dozwolona obyczajowa swoboda - czyżby tak wyglądał raj? A może tak powinien wyglądać- według ludzi, którzy ze skrajnej nędzy doszli do niewyobrażalnego bogactwa. Louis B. Mayer - wręcz symbol holywoodzkiego producenta - znany był z trudnego charakteru, kierował studiem MGM niczym wielką rodziną, nagradzając posłuszeństwo i oddanie, a sprzeciw traktując jak osobistą zdradę. Dla niego kino miało być ucieczką od problemów dnia codziennego, przeniesieniem w inny, lepszy świat. Jak ten świat miał wyglądał? Tak jak porównywana do Wersalu rezydencja Mayerów, budowana obok wytwórni. Kino według Zukora miało być świętem, niezapomnianym przeżyciem: realizacje Paramountu zawsze cechował wysoki poziom produkcyjny, wierność detalowi, polor i blichtr - jakby to była wizyta nie w kinie, ale w teatrze. Niewysoki Carl Laemmle nigdy nie wyzbył się swego kompleksu: wszystko, czego się dotknął, musiało być wielkie, choćby studia Universalu - już w chwili otwarcia największe na świecie. Owa mania wielkości stała się przyczyną niepowodzeń finansowych - ale filmy Universalu, w tym pierwsze horrory, przekonywały, że są gorsze lęki niż te spowodowane finansami. Jack L. Warner, odpowiedzialny za produkcję w Warner Bros, marzył, by zostać aktorem wodewilowym - to dlatego mocną stroną wytwórni były musicale. Ale jakie marzenia kryły się za drugim filarem studia: filmem gangsterskim?

Hollywoodzcy Żydzi potrafili zamienić film - rozrywkę dla maluczkich, traktowaną na mocy wyroku Sądu Najwyższego z 1915 jako działalność nie artystyczną, lecz czysto handlową - w żyłę złota, potężną gałąź przemysłu. I to niejako wbrew dość powszechnemu w Ameryce I połowy XX wieku antysemityzmowi. Jednak z obawy przed nienawiścią rasową filmy amerykańskie przez lata unikały tematyki żydowskiej. Z tego samego powodu, gdy w roku 1922 w wyniku serii skandali obyczajowych nad Hollywood zaczęły się zbierać czarne chmury, producenci i dystrybutorzy amerykańscy powołali swoją organizację, Motion Pictures Producers and Distributors od America, i oddali jej przewodniczenie Willowi H. Haysowi, prezbiteriańskiemu pastorowi i politykowi. Od tej pory to już nie Żydzi rządzili Hollywood, lecz właśnie on - "car" Hays.






 (C) Midrasz 1998 - 2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.