Logo Midrasza


  Lektury Schulza
SHALOM LINDENBAUM

  Jerzemu Ficowskiemu

        Prawie każdy badacz literacki, krytyk, a często nawet zwykły czytelnik interesuje się lekturami pisarza, którego dzieła czyta. Poznanie tych lektur umożliwia dotarcie do źródeł wiedzy i sztuki autora, prądów intelektualnych, które na niego wpłynęły, stanowiły obiekt jego inspiracji artystycznej oraz znalazły odzwierciedlenie w jego dziele.

        Dlatego niezwykle interesujące staje się zapoznanie z lekturami Brunona Schulza. Spuścizna jego pełna jest aluzji do dzieł oraz terminów należących do różnych myślicieli, z rozmaitych dziedzin wiedzy. Badacze jego utworów wskazują na wpływy m.in. filozofii Heraklita, Schopenhauera, Nietzschego, Bergsona, psychologii Freuda i Junga; dzieł literackich Gustava Meyrinka (Golem), Alfreda Kubina (Po tamtej stronie), Rilkego (Malte), Kafki (Przemiana); Biblii, Ewangelii i Kabały; fizyki Einsteina i Heisenberga itd.

        Na ogół przyjmuje się za Ficowskim, że wiedzę tę czerpał pisarz głównie z książek czytywanych w księgarni ojca Mundka Pilpla - kolegi Schulza. Rzecz w tym, że księgarnia ta nie była na tyle bogata, by trzymać na składzie tego rodzaju dzieła, zajmowała się raczej sprzedażą beletrystyki. W Drohobyczu nie było zbyt wielu czytelników przygotowanych do studiowania filozofii czy psychologii Junga. Dlatego właśnie, po zapoznaniu się z Ingardenem, Schulz zwrócił się do Romany Halpern z Warszawy: "Może Pani mogłaby mi pożyczyć gdzieś Husserla (filozof niemiecki). Może zwrócę się do Witkiewicza", dodając: "W ogóle chciałbym się zaabonować w jakiejś wielkiej wypożyczalni warszawskiej wysyłającej książki na prowincję. Albo może lepiej będzie to zrobię we Lwowie?"1. Mowa tu o nowych książkach, które mogłyby go inspirować i wpłynąć na jego pisarstwo, a które niestety już nigdy się nie ukazały.

        Z powyższego listu wynika jednoznacznie, że książki z księgarni pana Pilpla nie mogły być źródłem inspiracji dla Schulza, kiedy pisał Sanatorium Pod Klepsydrą, a potem Sklepy cynamonowe. Zwłaszcza że nie są znane dostępne tam tytuły. Zrozumiałe są więc skargi badaczy dzieł Schulza na brak tego rodzaju danych. Władysław Panas, autor cennej Księgi Blasku, biada: "Potocki sam wskazał [...] dzieło, z którego zaczerpnął informację o Kabale [...]. Co natomiast czytał na ten temat Schulz, nie wiadomo"2.

        Także Marta Bartosik zmagała się z tą trudnością. Badając problem "krytyka jako stwórca"3 doszła do wniosku, że "Nośność i aktualność tego zagadnienia podsycić mogło w dwudziestoleciu międzywojennym wydanie Dialogów o sztuce (1923) Oscara Wilde'a". Następnie cytuje urywek z jego eseju Krytyka jako tworzenie i porównując go z urywkiem z listu Schulza: "czyta się najlepiej, gdy się między wiersze wczytuje siebie, własną książkę"4, konkluduje: "Jakże bliski jest tu Wilde'owskiej koncepcji krytyki kreacyjnej..."5 Jest to wszakże jedynie hipoteza, nie poparta żadnym materialnym dowodem.

        Problem ten pojawia się też w przedmowie Jerzego Jarzębskiego do zbioru Opowiadań Schulza6. Badacz stwierdza: "Niełatwo dziś określić, jaki był zakres lektur Schulza. Wspomnienia przyjaciół niewiele tu wnoszą, on sam rzadko powołuje się na nazwiska literackich czy filozoficznych mentorów [...] Dlatego oddziałujące nań inspiracje ujmować musimy tak jak jego twórczość, globalnie i synchronicznie, korzystając z hipotez i domysłów". Tak na przykład, w myśl jego hipotezy, na Schulza wpłynęła raczej filozofia Schopenhauera niż Bergsona, pomimo że pisma tego ostatniego "były wprawdzie stosunkowo szybko przekładane na język polski". Tłumaczenie "nie mogło [...] zastąpię żywego bezpośredniego kontaktu, jaki miał Schulz z dorobkiem niemieckich filozofów, czytanych w oryginale" itd. Jarzębski wspomina też, że "osobowość artystyczna Schulza ukształtowała się [...] w drugim i trzecim dziesięcioleciu naszego wieku; potem tylko poszukiwał utworów, które współbrzmiałyby z jego indywidualną wizją rzeczywistości i artyzmu (tak było np. w przypadku Jakuba i jego braci Tomasza Manna...)". Tak więc źródła wiedzy Schulza leżą w Drohobyczu, bo, jak wiadomo, prawie nie opuszczał rodzinnego miasta. Cóż dopiero w latach, w których jeszcze nie był znanym artystą.

        A zatem gdzie w Drohobyczu mógł naprawdę zapoznać się z tym światem duchowym, który wyraża się pośrednio w jego osobliwym dorobku literackim? Okazuje się, że w bibliotece "Żydowskiego Domu", koła syjonistycznego.

        Szczęśliwym trafem, dzięki skrupulatnym kwerendom Jerzego Ficowskiego, a później także moim, udało się odnaleźć w Izraelu katalog owej biblioteki. Można się z niego dowiedzieć, co naprawdę mógł czytać Schulz w okresie kształtowania się jego wizji pisarskiej, oraz zweryfikować hipotezy dotyczące prądów umysłowych, które na niego wpłynęły.

        Bibliotekę założyli syjoniści już pod koniec XIX stulecia. W regulaminie "Towarzystwa politycznego Żydów galicyjskich" z 1894 roku zapisano: "Celem stowarzyszenia jest: społeczno-polityczne wykształcenie jak najszerszych warstw narodu żydowskiego w Galicyi [...] poprzez odczyty i wykłady [...] utrzymywanie biblioteki i czytelni"7.

        Drohobycz stanowił ostoję ruchu syjonistycznego. Znajdowała się tam biblioteka, biura i odbywały się wykłady, nauka hebrajskiego i spotkania8. Katalog biblioteki z 1928 roku zawiera ponad 4500 książek, w tym około 740 to pozycje naukowe w języku niemieckim i polskim. Lata gimnazjalne Schulza to okres wzmożonej aktywności syjonistycznej, pomimo zakazu tego rodzaju działalności na terenie szkół. Wśród syjonistycznych działaczy był Herman Horowitz, dobry przyjaciel Schulza, wspomniany w Strzępach wspomnień... Reginy Silberner9. O działalności tej doskonale wiedzieli też nauczyciele. Zdzisław Kultys, nauczyciel i autor Historyi Gimnazyum Drohobyckiego stwierdza, myląc się co do daty: "Od roku 1906 [...] gimnazyum weszło pod znak podwójnego trójkąta symbolu syjonizmu"10.

        Nawet jeżeli Schulz nie był aktywnym syjonistą11, to przecież nie mógł się nie zetknąć z tym ruchem w gimnazjum, a potem w życiu społecznym Drohobycza12. Zresztą biblioteka była otwarta dla wszystkich. W każdym razie Schulz z tej biblioteki korzystał. Informuje o tym Edmund Löwenthal, kolega siostrzeńca Schulza, Zygmunta Hoffmana, w latach 20. "Dobór naszych lektur, ich wartościowanie, były pośrednio pod wpływem Schulza. Jako nauczyciel w szkole czytał nam i omawiał na lekcji Filozofię sztuki Taine'a, w katalogu biblioteki "Domu Żydowskiego" mieliśmy "znaki" [...] na wszystko, co było wartościowe13.

        Jak wiadomo, biblioteki żydowskie w Europie w latach 40. uległy zagładzie. Tradycja palenia ksiąg żydowskich jest stara. Pierwszy taki akt odnotowano w I Księdze Machabejskiej i w roku 167 p.n.e. w Talmudzie. Rzymianie spalili rabiego Chaninę, syna Teradiona, razem ze zwojem Tory, którą wykładał wbrew zakazowi. "Oprawcy owinęli go zwojem Tory i obłożyli kłębkami wełny nasiąkniętej wodą, aby przedłużyć agonię. [...] Pytali się go jego uczniowie: Rabi, co ty widzisz? Odpowiedział im: Zwoje spalają się, a litery rozwijają się" (Awoda Zara 18a). W roku 1242, za czasów króla Ludwika Świętego, na rozkaz władz kościelnych w Paryżu spalono publicznie, na placu w pobliżu katedry Notre Dame około 12 tysięcy skonfiskowanych ksiąg Talmudu14. Już od 1933 roku palenie ksiąg żydowskich stało się codziennością. Taki los spotkał także bibliotekę w Drohobyczu. Ale jeden z katalogów drohobyckiej żydowskiej biblioteki został wysłany do Erec Israel i ocalał. Dzięki temu możliwe są badania nad lekturami Schulza.

        Otóż okazuje się, że rzeczywiście mógł on czytać Dialogi o sztuce Oscara Wilde'a, jak sądziła Marta Bartosik, bo książka była w bibliotece, zatem hipoteza Jarzębskiego jest słuszna, aczkolwiek, co dziwne, brak w katalogu książek Bergsona. Są natomiast Dzieła Schopenhauera i wydany osobno Świat jako wola i przedstawienie. Są dzieła Nietzschego i Golem Meyrinka. Nie ma natomiast Kafki. Również Władysław Panas mógłby znaleźć tu materiały przydatne dla swoich analiz twórczości Schulza. Katalog zawiera informacje o tekstach kabalistycznych, hagady czy midrasze. Wprawdzie poziom ich daleki jest od poziomu prac Gershoma Scholema i jego uczniów, ale odpowiada stanowi wiedzy kabalistycznej na początku 20-lecia, zatem mogły one stanowię dla Schulza inspirację. Znajdowały się tam: Kabala und Agada Salomona Rubina; Darstellung und kritische Beleuchtung der Judische Geheimlehre Miesesa; Der Sohar und seine Lehre Millera; Der grosse Magid und seine Nachfolger; Die Legenden des Baalschem Martina Bubera, które wywołały wielkie wrażenie wśród elity niemieckiej owego czasu, Mystisch religiose Stromungen unter der Juden in Polen im 16-18 Jahrhun-dert Horodeckiego; Geschichte der Judische Philosophie des Mittelalters Davida Neumarka itd. Warto zauważyć, że Rubin, Buber, Mieses i Neumark pochodzili z Galicji - od początku XIX stulecia Galicja była ośrodkiem badań naukowych judaistyki. Była tam także klasyka światowa i polska tłumaczona na jidysz, natomiast bardzo mało dzieł literatury współczesnej: Bezrobotny Lucyfer Aleksandra Wata i Nogi Izoldy Morgan Brunona Jasieńskiego.

        Kilka tytułów zasługuje na specjalną uwagę. Joseph und seine Brüder, Die Erzvaters, Der Born Judas Bin-Goriona (Michy Josefa Berdyczewskiego, przyjaciela Jerzego Żuławskiego). Książki te są antologiami legend tłumaczonych z hebrajskiego. One to posłużyły Tomaszowi Mannowi do napisania Jakuba i jego braci. Czy nie były też inspiracją dla Schulza? We wspomnianej bibliotece była Teoria względności i Eter a teoria względności Einsteina i dwie książki na temat tych teorii. Jeśli wziąć pod uwagę ów fakt, razem z tym, czego Schulz dowiedział się w tej dziedzinie na Politechnice Lwowskiej, zrozumiałe stają się aluzje do teorii względności obecne w jego pisarstwie. Rozmowy zmarłych Fontenelle'a, jak też Nieśmiertelność w średniowiecznej filozofii żydowskiej dra Templona mogły sprzyjać napisaniu Sanatorium Pod Klepsydrą.

        Nie brak było tam też książek o tematyce społecznej, jak na przykład pisma Engelsa, Bucharina, Kautskiego itd., jak też teorii estetycznych Wölfflina,

        Taine'a, Wilde'a. Trzeba jeszcze wspomnieć o książkach syjonistycznych: pismach Herzla, Nordaua, jak też miejscowych przywódców - Alfreda Nossiga, Leona Reicha i innych. Biblioteka Żydowska w Drohobyczu była instytucją wychowawczą, zwłaszcza dla dezasymilującej się młodzieży oraz dla dzieci z domów ortodoksyjnych. Także Schulz był w pewnej mierze "wychowankiem" tej biblioteki. Przejawia się to choćby w stosowaniu cytatów ze świętych ksiąg, z którymi zapewne nie zapoznał się w domu. Tak na przykład, krytykując wiersze swojego przyjaciela, Juliusza Wita Lampy, pisze: "patrzę w jego wiersz jak w spalającą się księgę, transformującą się w ogniu [...] i w końcu sam płonę wraz z nim szczęśliwie i olśniewająco..." Jak nowy rabi Jochanan ben Teradion, wywodzący się z Bejt midraszu, Biblioteki Żydowskiej w Drohobyczu15.


Przypisy
1. B. Schulz, Księga listów, red. J. Ficowski, Kraków 1975 (dalej K.L.) - List z 30 VIII 1937
2. W. Panas, Księga Blasku. Traktat o kabale w prozie Brunona Schulza, Lublin 1997, s. 106.
3. M. Bartosik, Bruno Schulz jako krytyk, Kraków 2000, s. 16.
4. B. Schulz, K.L., List z 5 XII 1936
5. M. Bartosik, op. cit., s. 17.
6. B. Schulz, Opowiadania. Wybór esejów i listów, Wyd. Ossolińskich 1998, s. 46.
7. Dr N.M. Gelber, Toldot Ha'tnuah Ha'cionit Be'galicja 1875-1918 (Historia Ruchu Syjonistycznego w Galicji 1875-1918), Jerozolima 1958, s. 212.
8. Dr Szymon Lustig, Ha'tnuah Ha'cionit Be'Drohobycz (Organizacja syjonistyczna w Drohobyczu) w: Sefer Zikaron le'Drohobycz, Borysław we'haswiwa (Księga pamięci Drohobycza, Borysławia i okolice) red. N.M. Gelber, Tel Awiw 1959, s. 119.
9. Regina Silberner, Strzępy wspomnień, przyczynek do biografii zewnętrznej Brunona Schulza, Londyn 1984, s. 20-21.
10. Zdzisław Kultys, Historya Gimnazyum Drohobyckiego, Drohobycz 1908, s. 80.
11. Zeznania (a) Joela Holzmana, z czasu Getta w: Sz.L. Sznajderman, Das üeben, szafn und tojt fun Bruno Schulz (Życie, twórczość i śmierć Brunona Schulza), "Jidiszer Kemfer", Rosz-HaSzana 5621 (1961); (b) Emanuela Lipszyca zmarłego w Drohobyczu w roku 2000, w wieku 92 lat. W 1938 roku, Schulz radził jechać do Palestyny, przeciwnie niż w 1936 roku, gdy odradzał swojemu byłemu uczniowi i dalekiemu krewnemu, Benkemu Schwarzowi (Sharoni) "po co jechać, jesteśmy tu tysiąc lat i też za tysiąc lat tu będziemy". Przyczyną zmiany zdania był brutalny i morderczy antysemityzm: wprowadzenie "getta ławkowego" dla studentów żydowskich na uczelniach, "odżydzenie" związków i instytucji, pogromy i napady. Na Uniwersytecie Lwowskim zamordowano 3 studentów żydowskich, a wśród pobitych był też znajomy Schulza, Izydor Berman, dziennikarz i tłumacz. Schulz wspomina o tym w liście do Romany Halpern z 21.2.1938 (KL, s. 102).
12. Podczas wyborów do parlamentu w Wiedniu, które odbyły się 19 czerwca, doszło do starć pomiędzy "lojalistami" (Polacy, ortodoksja żydowska, asymilanci) a opozycją (syjoniści i Ukraińcy). Skończyły się krwawo: wojsko strzelało w tłum, zabijając 26 osób i raniąc ponad sto. "Od tego dnia wiedziałem, że będę pisał" - powiedział Schulz. Zgrupowanie artystyczne "Kaleia", do którego przystąpił Schulz było stowarzyszeniem syjonistycznym.
13. Ficowski, s. 57.
14. James Carrol, Constantines Sword - The Church and the Jews - A History, Boston, New York 2001, pp. 308-309.
15. Nie wiadomo, w jakiej mierze Schulz opanował hebrajski. Język ten był obowiązkowy w szkołach austriackich dla uczniów wyznania mojżeszowego. W latach 1927-1928 Schulz pobierał prywatne lekcje hebrajskiego u najlepszego nauczyciela tego języka w Drohobyczu, Mojżesza Hirsza Sternbacha.





 (C) Midrasz 1998 - 2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.